Skład reprezentacji Polski w short tracku na igrzyska olimpijskie w Mediolanie. Kto powalczy o medale?
Miejsca na igrzyskach nasi łyżwiarze wywalczyli jednak nie dla siebie, a dla całej reprezentacji. Dopiero później sztab szkoleniowy według wewnętrznego regulaminu miał wyłonić czworo reprezentantów, którzy pojadą do Mediolanu. Następnie nominacje zgłaszane są do dyrektora sportowego, a ostateczną decyzję o składzie podejmuje zarząd Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego.
Najczęściej nasze wizje są zgodne, tym bardziej, że trenerzy widzą zawodników na co dzień – mówił Rafał Tataruch, prezes PZŁS.
Dziś już wiadomo, że do Mediolanu pojadą Gabriela Topolska (najlepsza w tym sezonie na 1500 m), Natalia Maliszewska (liderka kadry na 500 m), Felix Pigeon (najlepszy z Polaków w tym sezonie, jedyny indywidualny medalista World Tour) i Michał Niewiński. To właśnie w nich trenerzy Urszula Kamińska i Gregory Durand widzą największy potencjał w walce o medale.
Wybór nigdy nie jest prostą sprawą, ale skonstruowany przed igrzyskami system selekcji płynnie wyłonił zawodników do startów. Stworzenie takiego dokumentu pochłania trochę czasu, ale w trudnych sytuacjach jest solidną podstawą – zdradza Kamińska.
Dla osób spełniających kryteria naszej wewnętrznej selekcji wybór był jasny, a dla tych, którzy ich nie spełnili, były to oczywiście bolesne informacje, ale zgodne z zapisem dokumentu.
I dodaje:
Zakwalifikowaliśmy zawodników na każdym z dystansów, ale największe tradycje w zdobywaniu medali mamy na dystansach 500 metrów oraz w sztafecie mieszanej. Pamiętajmy jednak, że igrzyska rządzą się swoimi prawami i zrobimy wszystko, by pokazać się z jak najlepszej strony w każdym wyścigu. Jeśli chodzi o sztafetę, to w takim składzie zdobywaliśmy już medale, więc jak najbardziej i tutaj widzimy duże szanse.
Zawody short tracku podczas igrzysk w Mediolanie zostaną rozegrane w dniach 10–20 lutego 2026. Zanim jednak biało-czerwoni będą rywalizowali o medale olimpijskie, czekają ich mistrzostwa Europy w Tilburgu (16-18 stycznia).
To dalej jest jeden team i osoby, które nie znalazły się w olimpijskiej kadrze muszą zrobić wszystko, by pomóc wyłonionej czwórce w przygotowaniach. Mimo że to starty indywidualne, to wciąż potrzebne jest wsparcie mentalne oraz treningowe – kończy Tataruch.









